Madsen: Nie sądzę, żeby Hans przyciągnął więcej kibiców
Nie milkną echa po decyzji BSI o przyznaniu stałej dzikiej karty do cyklu Grand Prix 2012, Hansowi Andersenowi. Duńczyk miał za sobą bardzo słaby sezon 2011 i mało kto wierzył, że to właśnie on dostanie szansę startów w cyklu.Taka decyzja nie podoba się Leonowi Madsenowi, który był również przymierzany do startów w SGP 2012. Teoretycznie patrząc na wyniki kwalifikacji do przyszłorocznego cyklu, to właśnie Leon powinien dostać „dzikusa”. Madsen zajął w finale GP Challenge 7 miejsce, natomiast Andersen był dopiero czternasty. - Kończy się jak w Formule 1. Równie dobrze można zrezygnować z kwalifikacji do cyklu, skoro się one nie liczą. Myślę, że to idzie w złym kierunku, ponieważ ciągle widzimy tych samych kierowców. Nie sądzę, aby Hans przyciągnął więcej kibiców, niż ja - mówi Duńczyk.
Madsen zastanawia się nad argumentami jakimi kierowało się BSI i sądzi, że taka decyzja firmy zarządzającej cyklem może być kierowana tym, że posiadał on już kontrakt w Ekstralidze. - Może oczywiście być tak, że nie dostałem dzikiej karty ze względu na umowę w Polsce. Wydaje mi się jednak trochę dziwne, że nawet się ze mną nie skonsultowano – dziwi się żużlowiec z kraju Hamleta.
Piotr Jadłowski


zarejestruj sięszukaj w komentarzachzobacz najnowsze